Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Bitels z miasteczka Łódź. Mam przejechane 27868.19 kilometrów w tym 2.71 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 17.98 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Bitels.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 12.30km
  • Czas 00:43
  • VAVG 17.16km/h
  • Sprzęt UNIBIKE VIPER
  • Aktywność Jazda na rowerze

Praca.

Piątek, 22 stycznia 2021 · dodano: 22.01.2021 | Komentarze 4

Uff, piąteczek. Może w niedzielę podjadę do parku Helenów zobaczyć (jak ja to nazywam) domek z horroru, a tak poważnie grotę z lawy wulkanicznej. Podoba mi się to.


Kategoria Praca


  • DST 12.30km
  • Czas 00:44
  • VAVG 16.77km/h
  • Sprzęt UNIBIKE VIPER
  • Aktywność Jazda na rowerze

Praca.

Czwartek, 21 stycznia 2021 · dodano: 22.01.2021 | Komentarze 2

Tego dnia nie działo się nic ciekawego. Łopata w ręku i do przodu, jak ruskie Katiusze.


Kategoria Praca


  • DST 12.30km
  • Czas 00:43
  • VAVG 17.16km/h
  • Sprzęt UNIBIKE VIPER
  • Aktywność Jazda na rowerze

Może już czas utopić Barbie... hmm Marzannę :)

Środa, 20 stycznia 2021 · dodano: 20.01.2021 | Komentarze 3

W końcu odwilż. Nawet nie wiecie, jak mnie to cieszy. 


Kategoria Praca


  • DST 12.30km
  • Czas 00:45
  • VAVG 16.40km/h
  • Sprzęt UNIBIKE VIPER
  • Aktywność Jazda na rowerze

Niech zima idzie do diabła.

Wtorek, 19 stycznia 2021 · dodano: 19.01.2021 | Komentarze 3

W nocy z niedzieli na poniedziałek obudziłem się z bólem żołądka i mdłościami. Do rana już nie spałem. Zadzwoniłem do koleżanki z informacją, że nie będzie mnie w pracy. Męczyłem się do wieczora. Dziś pojechałem do roboty z żołądkiem na resorach. 
Jak zwykle śniegu dowaliło do oporu. Oby to już ostatni raz tej zimy.
Powinno się zimę wykreślić z kalendarza, bo w miastach nie jest potrzebna.
Po pracy trzeba zająć się Anią i domem. Czasem padam na swój durny ryj, ale cóż- życie...


Kategoria Praca


  • DST 12.30km
  • Czas 00:46
  • VAVG 16.04km/h
  • Sprzęt UNIBIKE VIPER
  • Aktywność Jazda na rowerze

Niedziela pracowa.

Niedziela, 17 stycznia 2021 · dodano: 17.01.2021 | Komentarze 5

Po sobotnich opadach, rano znów trzeba było jechać odwalić syzyfową pracę. O 7 rano w 15 stopniowym mrozie pojechałem do roboty.
tym razem 6 godzin na łopacie za buk zapłać.
Wróciłem zmarznięty i bez sił.
Możecie lubić zimę. Ja jej nienawidzę, co nie znaczy że nie lubię pracować.
I tak minął mi weekend.
Buk zapłać impel jego mać.


Kategoria Praca


  • DST 12.30km
  • Czas 00:45
  • VAVG 16.40km/h
  • Sprzęt UNIBIKE VIPER
  • Aktywność Jazda na rowerze

Sobota pracowa.

Sobota, 16 stycznia 2021 · dodano: 17.01.2021 | Komentarze 3

Dowaliło śniegu, więc w sobotę rano, zamiast iść na zakupy, zająć się Bitelsową, trzeba było jechać do pracy zrobić porządek z białym syfem.
Trzy i pół godziny na łopacie i wróciłem do domu.



Parku nie ruszałem.


I to wszystko za darmo, bo nikt mi za to nie zapłaci.


Kategoria Praca


  • DST 12.30km
  • Czas 00:43
  • VAVG 17.16km/h
  • Sprzęt UNIBIKE VIPER
  • Aktywność Jazda na rowerze

Praca.

Piątek, 15 stycznia 2021 · dodano: 15.01.2021 | Komentarze 1

Ślisko jak cholera. W pracy miotła, łopata. Miotła, łopata, sól.
Powrót w padającym śniegu. Oby do marca. Teraz jest najgorszy czas na rower. A to ubieranie i ściąganie betów... masakra.


Kategoria Praca


  • DST 14.20km
  • Czas 00:45
  • VAVG 18.93km/h
  • Sprzęt UNIBIKE VIPER
  • Aktywność Jazda na rowerze

W końcu mogę zrobić wpis.

Czwartek, 14 stycznia 2021 · dodano: 14.01.2021 | Komentarze 8

W końcu mam chwilę i trochę sił, żeby usiąść do kompa i zrobić wpis. Na rowerze jeżdżę cały czas. Fakt, tylko do pracy, ale zawsze.
Żadnych podsumowań roku nie robię i tak jeżdżę tyle co zawsze.
Kręgosłup nie boli po rehabilitacji, ale ból biodra nie ustępuje, a wręcz przeciwnie. Bolą mnie biodra i po prawej i po lewej stronie. Schylanie się jest torturą. Pewnie mięsień gruszkowaty albo krętarz większy wysiadł. Jak będę miał więcej wolnego czasu to wezmę się za jakieś ćwiczenia.
Kurde zimę mamy. Już drugi dzień z rzędu biegam z łopatą i po pracy pleców nie czuję. Niech już będzie wiosna.

W domu mamy nowego rozrabiakę.

Czteromiesięczna kocica, którą jakiś łach wyrzucił gdzieś na wsi na ulicy. Paputek w niebo wzięty. Liże ją po łbie, uczy zapasów, więc jest wesoło. A w nocy nowy nabytek śpi ze mną.
Plany na ten rok?
Oczywiście Kórnik, potem Szosowa Włóczęga i to tyle.
Muszę kupić nowe koła do Emeski, bo te Maviki już powoli dogorywają. Może coś polecicie niedrogiego?


Kategoria Praca


  • DST 103.16km
  • Czas 04:50
  • VAVG 21.34km/h
  • Sprzęt Emeska
  • Aktywność Jazda na rowerze

Podlaskie wspomnienia.

Piątek, 21 sierpnia 2020 · dodano: 25.08.2020 | Komentarze 3

W piątek 21 sierpnia wybrałem się odwiedzić brata na Podlasiu. Dojechałem pociągiem do
Szepietowa i stamtąd już na kołach jechałem do Choroszczy.


Zamierzałem przeprawić się przez Narew w Waniewie i od Śliwna dotrzeć do rodzinnej miejscowości.



Niestety, kiedy dojechałem do Waniewa, okazało się, że przeprawa przez Narew jest nieczynna. Po
dotarciu do tratwy zauważyłem, że poziom wody w rzece jest tak niski, że tratwa znajdowała się 1.5
m. poniżej poziomu kładki, prowadzącej do niej.
Nigdzie nie było informacji o nieczynnej przeprawie, więc władze NPN dały dupy. Rad, nie rad aby
dotrzeć do Choroszczy musiałem jechać dookoła nudną trasą przez Baciuty i Zaczerlany.
Po sześćdziesięciu paru kilometrach dotarłem na miejsce.


Michał z rodziną już czekali na mnie z
obiadem ☺ W końcu po 3 latach znów się spotkaliśmy, a że z bratem jestem bardzo zżyty, więc
spotkanie po latach było tym bardziej przyjemne.



Następnego dnia dopiero wieczorem wybraliśmy się z Michałem na rowery. Krótka wycieczka po
Choroszczy i najbliższej okolicy, wspomnienia z dzieciństwa i wspólnie spędzony czas były
przyjemnością.


Następnego dnia w niedzielę po obiedzie wybrałem się do Kruszewa, małej nadnarwiańskiej wsi, w
której jako dzieciak spędziłem sporo czasu. Pojechałem tam nie szosą kruszewską, a przez Ruszczany,
Rogowo i Pańki całkiem dobrymi asfaltami dotarłem na tzw. Zerwany Most nad Narwią.
Cała masa wspomnień z dzieciństwa wróciła, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dni i noce
spędzone na narwiańskich bagnach, czy w pychówce z ojcem na rybach, potem już samotne spływy
pontonem po rzece, kiedy to przez kilka dni nie widziałem żywej duszy, a za towarzystwo za dnia
miałem ptaki, w nocy bobry buszujące przy namiocie.
Ehh słodkie lata dzieciństwa.
Potem pojechałem już do wsi, gdzie mieszka wujek z ciocią. I jak zwykle w takich sytuacjach zebrało
się nam na wspomnienia, których czasem nawet nie pamiętałem, kiedy ciocia, czy wujek o czymś
opowiadali. W końcu trzeba było wracać do Michała, bo zbliżał się wieczór.
I znów jazda przez malownicze wsie, które można spotkać już tylko na Podlasiu, była czystą
przyjemnością.
Następnego dnia w niedzielę rano, brat odwiózł mnie na dworzec w Białymstoku, skąd dotarłem do
Łodzi i prosto z dworca do pracy.
Ehh, kocham takie wspominkowe wyjazdy. Krótkie, ale z całą masą obrazów z beztroskich czasów.
Coś pięknego. Oby udało się to szybko powtórzyć.


Kategoria wycieczki


  • DST 21.78km
  • Czas 01:08
  • VAVG 19.22km/h
  • Sprzęt Emeska
  • Aktywność Jazda na rowerze

Poranna wycieczka.

Niedziela, 16 sierpnia 2020 · dodano: 16.08.2020 | Komentarze 2

Miałem wyjść na rower wczoraj, ale wcześnie rano padało, a potem już trza było zająć się domem.
Dziś wstałem o 6, zjadłem śniadanie i z Emeską na randkę pojechałem.
Nie wiem, ale chyba mam jakąś psychiczną blokadę, bo wymyślam powody, żeby nie jechać dalej niż wokół komina. Głupi jestem.


Kategoria Solo