Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Bitels z miasteczka Łódź. Mam przejechane 27868.19 kilometrów w tym 2.71 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 17.98 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Bitels.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 11.94km
  • Czas 00:35
  • VAVG 20.47km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Praca.

Środa, 23 maja 2018 · dodano: 23.05.2018 | Komentarze 5

Dziś mycie okien na salo konferencyjnej. Łapy odpadają, ale miło było popatrzeć, jak kierownik zapiernicza z krzesłami :)


Kategoria Praca


  • DST 8.43km
  • Czas 00:20
  • VAVG 25.29km/h
  • Sprzęt Emeska
  • Aktywność Jazda na rowerze

Test Emeski.

Wtorek, 22 maja 2018 · dodano: 22.05.2018 | Komentarze 4

Nadejszła wiekopomna chwila.
Po raz pierwszy wsiadłem na szosówkę, którą dostałem od Emesa.
Po pierwszych kilkudziesięciu metrach, musiałem poprawić ustawienie wysokości kierownicy i siodełka.
Początkowo jechało się bardzo dziwnie. Nie wiedziałem za co łapać, czy za kierownicę, czy za hamulce, czy za przerzutki :)
Do tego cienkie opony i niewielka waga roweru, też nie dodawały pewności siebie, więc jechałem bardzo asekuracyjnie.
Prędkość średnia wyszła jak na mnie hiperkosmiczna :)
Pierwsze wrażenia:
Sprzęt bardzo szybki, jeśli umie się wykorzystać jego możliwości. Ja dopiero tego się uczę.
Muszę się przyzwyczaić, że siła hamowania hamulców szosowych jest mniejsza niż v-brake'ów.
Torba pod ramę, którą dodał mi do roweru Emes, to bardzo przydatna rzecz. Nie muszę jeździć z plecakiem, bo tego nie znoszę.
Przede mną wiele pracy i nauki, ale to lubię.

Emes, wielkie dzięki.


Kategoria Solo


  • DST 11.65km
  • Czas 00:39
  • VAVG 17.92km/h
  • Sprzęt UNIBIKE VIPER
  • Aktywność Jazda na rowerze

Praca.

Wtorek, 22 maja 2018 · dodano: 22.05.2018 | Komentarze 2

Dziś pojechałem do pracy bez endomondo, bo tel był rozładowany. Dane wpisałem na oko.
Po tym jak zrezygnowałem z dodatkowej pracy dla instytutu, zaczęło się delikatne czepianko, co do mojej pracy.
Wiedziałem, ze tak będzie. Mają teraz problem, bo nie chcą nikogo zatrudniać na stałe, a nikt do taszczenia krzeseł i stołów za taką kasę jak płacą nie przyjdzie.
Nic to, jak czepianko będzie się nasilać, to znajdę inną robotę.
Wieczorem pierwsze testy Emeski, mojej szosy :)


Kategoria Praca


  • DST 11.65km
  • Czas 00:39
  • VAVG 17.92km/h
  • Sprzęt UNIBIKE VIPER
  • Aktywność Jazda na rowerze

Praca.

Poniedziałek, 21 maja 2018 · dodano: 22.05.2018 | Komentarze 0


Kategoria Praca


  • DST 0.80km
  • Czas 00:10
  • VAVG 4.80km/h
  • Sprzęt UNIBIKE VIPER
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zlot Forumowy.

Piątek, 18 maja 2018 · dodano: 21.05.2018 | Komentarze 4

No i stało się. Pojechaliśmy z Anią na zlot forum podrozerowerowe.info w Krasicach koło Przemyśla.
W przeddzień wyjazdu Ania bardzo przeżywała cały wyjazd. Nie wiedziała, czy sobie poradzi w podróży, czy da sobie radę już na miejscu i takie tam.
W końcu w piątek przed 5 rano pojechaliśmy na dworzec Łódź Fabryczna.
Na dworcu przejęło nas dwóch ochroniarzy ( tzw. asysta), którzy byli odpowiedzialni za dostarczenie nas do drzwi wagonu.
Pociąg, którym jechaliśmy do Warszawy Zachodniej, gdzie mieliśmy mieć przesiadkę na pociąg do Przemyśla, nie był przystosowany do przewozu osób niepełnosprawnych, dlatego Ania aby wejść do wagonu musiała skakać na jednej nodze po wąskich schodkach, żeby zająć miejsce w przedziale.
Napisałem do kolegi, który jechał tym samym pociągiem w innym wagonie, że jesteśmy już w pociągu. Przyszedł z kilkoma innymi kolegami przywitać się z nami. 
Na dworcu Warszawa Zachodnia okazało się, że nie działają windy na peronach i musieliśmy jechać na dworzec Centralny.
Tam przejęli nas kolejni ochroniarze, którzy sprawnie przetransportowali nas na peron, z którego odjeżdżał pociąg do Przemyśla.
I znów pociąg nieprzystosowany do osób niepełnosprawnych i kolejne niebezpieczne skakanie po schodkach wejściowych.
Podróż minęła w miarę szybko. Obsługa pociągu pomogła w miarę bezpiecznie wyjść z pociągu i na peronie przejęła nas kobitka w mundurze ochroniarza i pomogła wyjść z dworca. Razem z nami przeszli koledzy z rowerami przez jakieś bramki, dzięki temu nie musieli taszczyć rowerów po schodach.
Przed dworcem czekał już na nas forumowy Dziadek i Laura. Zapakowaliśmy się do auta, po drodze zrobiliśmy zakupy i ruszyliśmy do bazy zlotu w Krasicach do Perły Sanu.
Zajęliśmy domek nr 3. Z zewnątrz nie robił wrażenia, ale w środku warunki były całkiem - całkiem.
Kuchnia w pełni wyposażona, kibelek, prysznic, ciepła woda. Część sypialna też znośna.

Po zakwaterowaniu Ania musiała odpocząć, a ja poszedłem zobaczyć się z ludźmi z forum.
Fajnie było zobaczyć znajomych i jeszcze niepoznanych.
Wieczorem obowiązkowe zlotowe ognisko.
Ania nabrała odwagi i nie czuła się wyobcowana, dzięki sympatycznym koleżankom o kolegom z forum.
Widać było, że cieszy się z wyjazdu.
Czas przy ognisku mijał miło, kolejni forumowicze, dojeżdżali jeszcze późno w nocy.



Poszliśmy spać po północy, ale spaliśmy mało. jakiś ptasiek siedział na drzewie koło naszego domku i świergolił jak najęty.
Tej nocy spaliśmy może 2 godziny.
I jak to w domu czasem bywa, Ania o 6 rano w sobotę mówi:
- Pawciu, może byśmy się tak kawy napili?
- Ależ oczywiście kochanie.
I żeby pięć razy nie chodzić zrobiłem też śniadanie.

Od rana w bazie zlotu ruch.
Ludzie ruszali na wycieczki rowerowe po okolicy, inni szykowali się na spływ kajakowy, a jeszcze inni odpoczywali spędzając czas na nic nie robieniu.
My też leniuchowaliśmy.


Po południu zaczęły się powroty z wycieczek i spływu.



Wieczorem zbiórka na tzw. zlotową panoramkę, czyli grupowe zdjęcie uczestników zlotu.



Wieczorem kolejne zlotowe ognisko. czas na rozmowy o rowerach, wyprawach i nie tylko.
Lubię tą atmosferę wspólnoty. Życzliwi ludzie i ciepło nie tylko od ogniska...
W pewnym momencie podszedł do mnie Transatlantyk i mówi:
- Paweł tą skarbonkę to zabierasz dziś, czy jutro?
Nie spodziewałem się. Wspaniali ludzie po raz kolejny zrobili zrzutkę na protezę dla Ani.
Wzruszenie odebrało mi mowę. Tyle razy forumowicze już nam pomogli i dalej to robią.
Jesteście wspaniali, na Was kochani każdy może liczyć w trudnych chwilach.
Posiedzieliśmy jeszcze trochę i poszliśmy spać, bo następnego dnia rano kolega odwoził nas na dworzec do Przemyśla.
Noc minęła szybko, rano pakowanie i powrót ze zlotu.
Aby odciążyć samochód kolegi przy wyjeździe z bazy, jechałem jego rowerem przez kilkaset metrów. No dobra, trochę też prowadziłem, bo niektóre podjazdy były konkretne.
Dzięki temu zaliczyłem gminę na rowerze :)
W Przemyślu czas na pociąg minął szybko. Bardzo ladny budynek dworca zrobił na nas duże wrażenie.



Powrót pociągiem to niemiła przygoda.
Załoga konduktorska jadąca z Przemyśla, powiedziała nam, że nie mają platformy ułatwiającej osobie niepełnosprawnej wjazd do wagonu. Ania znów musiała skakać na jednej nodze po schodkach. Kolano przez to nadwyrężyła i mocno zaczęło ją boleć.
Kiedy Ania już prawie weszła do wagonu, jeden z leniwych konduktorów powiedział:
- O, ta pani nie ma nogi.
Nie wiedziałem, czy ślepy, czy głupi.
Kiedy dojeżdżaliśmy do Krakowa, poszliśmy do kibelka i tam stała złożona platforma.
Tym baranom z obsługi nie chciało się jej rozkładać i dlatego powiedzieli, ze nie mają jej w pociągu.
W Krakowie zmieniła się załoga konduktorska. Zupełnie inni, życzliwi ludzie.
Nie dość, że rozłożyli platformę w Koluszkach, gdzie mieliśmy przesiadkę, to jeszcze skontaktowali się z załogą pociągu, który miał nas dowieźć do Łodzi, aby pociąg przyjechał na peron, na którym wysiedliśmy z pociągu z Przemyśla.
Po kilkudziesięciu minutach dojechaliśmy do Łodzi.

Podsumowanie:
Mimo tego, że głosowaliśmy na miejscówkę zlotu nad Jeziorskiem, to nie żałujemy.
Perła Sanu to ośrodek mający swój niepowtarzalny klimat, położony na uboczu ma swój urok.
Podróż koleją z osobą niepełnosprawną to porażka. Przewoźnicy kolejowi są kompletnie nieprzystosowani do przewozu osób na wózkach, a to co piszą na swoich stronach internetowych to bujda na resorach.
Załogi konduktorskie, albo nie mają sprzętu, albo po prostu kłamią, że go nie mają.
Są też wyjątki, jak ta załoga jadąca od Krakowa. Pełen profesjonalizm i życzliwość.
Podziękowania:
Dziękujemy wszystkim koleżankom i kolegom z forum za miłe spotkanie, rozmowy i wspólnie spędzony czas, śmiechy, żarty i wygłupy.
Dziękujemy Jackowi za transport do bazy i na dworzec.
Dziękuję ze swojej strony za miłe przyjęcie Ani na zlocie. Bardzo ją to podbudowało.
Dziękujemy za zbiórkę pieniędzy na protezę dla Ani.
Do zobaczenia za rok.






Kategoria Z moją Anią


  • DST 11.65km
  • Czas 00:38
  • VAVG 18.39km/h
  • Sprzęt UNIBIKE VIPER
  • Aktywność Jazda na rowerze

Praca.

Środa, 16 maja 2018 · dodano: 22.05.2018 | Komentarze 0


Kategoria Praca


  • DST 14.33km
  • Czas 00:46
  • VAVG 18.69km/h
  • Sprzęt UNIBIKE VIPER
  • Aktywność Jazda na rowerze

Praca i nowy rower.

Wtorek, 15 maja 2018 · dodano: 15.05.2018 | Komentarze 6

Dziś o pracy nie będzie.
Parafrazując słowa Nikosia Dyzmy:
- Praca h*j, rower nowy mom :)

Piękna szlachciurka.
Jazdy testowe dopiero w następnym tygodniu, bo teraz duuużo spraw domowych mam.


Kategoria Praca


  • DST 11.40km
  • Czas 00:39
  • VAVG 17.54km/h
  • Sprzęt UNIBIKE VIPER
  • Aktywność Jazda na rowerze

Praca.

Poniedziałek, 14 maja 2018 · dodano: 14.05.2018 | Komentarze 3

W pracy spokój. Ogarnąłem co trzeba i git.
Dziś miałem dostać prezent od kolegi, wysłany kurierem. Niestety temu leniowi chyba nie chciało się wnosić 15 kg paczki na drugie piętro i tylko awizował paczkę.
Nic to, co się odwlecze to nie uciecze. Będzie jutro.


Kategoria Praca


  • DST 13.67km
  • Czas 00:40
  • VAVG 20.51km/h
  • Sprzęt UNIBIKE VIPER
  • Aktywność Jazda na rowerze

Praca.

Niedziela, 13 maja 2018 · dodano: 13.05.2018 | Komentarze 3

No i minęła ta nieszczęsna niedziela.
Pojechałem do pracy po 11 rano.
Rozmawiałem z organizatorką komunii.
Ona nie ma do mnie pretensji, bo jedna osoba nie jest w stanie tego wszystkiego ogarnąć.
Podobno dzwoniła do kierownika i zrypała go na czym świat stoi, a on powiedział, że przecież pan Paweł miał posprzątać.
Jutro ma ze mną chodzić i pokazać co trzeba posprzątać.
Nie będę wdawał się w dyskusje, powiem, że mam oczy tylko czasu nie mam.
Czerwiec będzie miał bardzo ciekawy, bo imprez poumawiał tyle, że salę konferencyjną będzie musiał przygotowywać w nocy.
Ja już do krzeseł i ławek się nie dotknę.
Jestem już w takim stanie, ze wystarczy jedno słowo za dużo i z miejsca rzucam robotę.


Kategoria Praca


  • DST 11.65km
  • Czas 00:38
  • VAVG 18.39km/h
  • Sprzęt UNIBIKE VIPER
  • Aktywność Jazda na rowerze

Praca.

Sobota, 12 maja 2018 · dodano: 12.05.2018 | Komentarze 2

Miał być wolny weekend, a jest gó..no.
Wyszedłem rano zrobić zakupy i w drodze do sklepu dzwoni do mnie kierowniczek.
- Panie Pawle, organizatorka komunii wydzwania do mnie, że jest brudno i trzeba posprzątać.
- Kiedy miałem to zrobić, jak chciała żebym ogarnął park. Poza tym co ona nie wiedziała co się wczoraj działo w Łodzi? - pytam.
- No tak, ale wie pan...
- Tak wiem, jak zwykle muszę przyjechać, a to że mam robotę w domu to nie ważne.
Pojechałem więc.
Nie było jakiegoś strasznego syfu. Po 2 godzinach wróciłem do domu i na swoim cycu odkryłem wbitego kleszcza.
Anuszka sprawdziła, jak mocno siedzi.
Dopiero się wgryzał we mnie, więc wystarczyło delikatnie złapać pęsetą i gada wyciągnąć.
Wiem, nie robi się tak, ale wyszedł cały. Sprawdziłem pod mikroskopem i widać było jego paskudny ryj w całości.
Jutro jadę do roboty na 2 godziny, bo czystość na budynku należy do moich obowiązków niestety.
Kolejny weekend rozwalony.
Dopiero po powrocie zrobiłem porządki w domu. Dobrze, ze Ania zrobiła obiad.
I kiedy tu jeździć?
Poczekam do końca miesiąca, bo od czerwca już nie będę robił dodatkowej pracy dla instytutu.
Ludzie z ochrony wkurwieni, bo jutro będzie prawie 250 osób na 10 komuniach na raz.
Dla mnie taka ilość komunii w jednym budynku jednego dnia to idiotyzm. Tym bardziej, że całego tego burdlu będzie pilnowało tylko 2 ludzi z ochrony, w tym jeden totalny świerzak, który jeszcze nie wie na czym ta praca polega.
Coś czuję, że będzie dym i pretensje na ostro.


Kategoria Praca